Ruch w stylu slow

Jaką formę ruchu  lubisz najbardziej? Czy najlepszy sport zimowy dla Ciebie to czytanie książki pod kocem, a w wersji ekstremalnej czytanie książki przed kominkiem? Powiem szczerze, że czasami też przełączam się na aktywne leniuchowanie w mojej strefie komfortu. Nie potrafię jednak zbyt długo się wylegiwać, czegoś mi wtedy brakuje. Uśmiech z twarzy zaczyna schodzić, coś mnie drażni i muszę się ruszyć. Wyjść na spacer, pobiegać, a jak mam czas to na dłuższy trekking w góry, narty czy skitoury. Rano mam potrzebę porozciągać się, chociaż przez chwilę poruszać, żeby aktywować ciało do działania. Jest to dla mnie najlepsza pobudka. Nie pamiętam, kiedy zaczęłam ćwiczyć. Sport w moim życiu był od najmłodszych lat, jest we mnie głęboko zakorzeniony (więcej o tym jak się ruszam na co dzień znajdziesz tu http://upyourlife.pl/2016/11/ruch-to-moj-zywiol/ ). Nie wiem jakby to było, gdybym miała zacząć tak nagle. Ruszyć się z kanapy chociaż, nigdy bym tego nie robiła. Jestem jednak przekonana, że jeśli się ruszysz to zobaczysz efekty. Może nie od razu. Na początku bywa ciężko, ale się opłaca. Mam na to niepodważalne dowody naukowe 🙂 Aparat mięśniowy człowieka stanowi około 40% masy ciała i żeby prawidłowo funkcjonował bezwzględnie potrzebuje odpowiedniego obciążenia pracą, codziennej dawki ruchu. Dotyczy to również innych układów jak np. kostny oraz narządów, w tym najważniejszego – serca. Ruch da Ci również ogromne korzyści psychiczne. Podczas wysiłku fizycznego spalane są substraty powstające w skutek reakcji stresowych. Jeśli nie zostaną zużyte, odkładane są w organizmie w postaci szkodliwych związków tłuszczowych w tym cholesterolu. Dochodzi również do redukcji napięcia układu nerwowego. Podczas ruchu uwalniają się również endorfiny. To wszystko sprawia, że po spacerze czy treningu jesteśmy bardziej odprężeni i zadowoleni. Teraz pytanie czy musimy codziennie biegać po kilka-kilkanaście kilometrów, trenować morderczo na siłowni, zapisać się na crossfit? Otóż nie. Badania pokazują, że człowiekowi służy umiarkowana, ale za to regularna aktywność fizyczna. Powinniśmy poświęcać na wysiłek, co najmniej pół godziny dziennie, a najlepiej godzinę pięć razy w tygodniu. Warto, więc znaleźć aktywność, która nie tylko będzie stymulować organizm, ale również sprawi Ci prawdziwą przyjemność oraz pozwoli Ci na rozwijanie świadomości własnego ciała. Warto zacząć od czegoś prostego, do czego nie potrzebujesz specjalistycznego sprzętu np. porannej gimnastyki i spacerów. Istotny jest również nasz czas, bo większość z nas narzeka na jego brak. Nie wyobrażam sobie już codziennego dojeżdżania w korku do zatłoczonego fitness klubu. Zniechęca mnie to, ale wiem, że czasami nie ma wyjścia, jak chcemy się poruszać. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych osób jest to jedyne rozwiązanie, lecz czasami można znaleźć alternatywę. Jak mieszkałam przez lata w dużym mieście chodziłam 3 razy w tygodniu przed pracą na jogę. Wybrałam grupę poranną o 7, na zajęciach było zaledwie 5 do 10 osób. W szatni błogi spokój, w porównaniu do tego, co działo się wieczorem. Na początku dojeżdżałam autobusem lub tramwajem, ale z czasem stwierdziłam, że mogę zrobić dodatkowy trening biegnąc lub po prostu spacerując na zajęcia. Zaczęłam tak robić okazało się, że zajmuje mi to jedynie 15-20 minut więcej, a korzyści były ogromne. Dzięki temu codziennie przechodziłam przez park, którego wcześniej między blokowiskami nawet nie zauważałam, a znajdował się kilkaset metrów od mojego mieszkania. Gdy szłam na zajęcia często nie zauważałam tego, co mnie otacza, nie patrzyłam też w niebo. Głowa pełna była chaotycznych myśli, ale gdy już wracałam sytuacja była zupełnie inna. Po pewnym czasie nie wiedziałam, co przynosi mi większe korzyści joga czy spacer. Są to jednak zupełnie inne doznania dla naszego ciała i umysłu, chociaż jedna i druga aktywność uspakaja myśli i oczyszcza umysł. Pobudza również kreatywność, bo ona lubi ciszę, a zwłaszcza taką jak podczas spaceru, kiedy jesteśmy nastawieni na odbiór. Słuchamy odgłosów tego, co nas otacza, czasami jest to szum drzew, czasami odgłos dochodzący z jezdni, ale najważniejsze, że są to odgłosy odmienne od hałasu dnia codziennego. Czy zdarza Ci się, że podczas spaceru nagle przychodzą pomysły, gotowe rozwiązania problemów, nad którymi od dawna się zastanawiasz, przegadujesz je z przyjaciółmi, współpracownikami i nie znajdujesz rozwiązania? To naturalne, bo w tej ciszy znajdują się odpowiedzi, których w biegu nie usłyszymy. Gdy idziesz w swoim rytmie i skupiasz się na otaczającym świecie, odbierasz go wszystkimi zmysłami, jesteś wtedy „tu i teraz”, nieświadomie praktykujesz jedną z najprostszych form mindfulness. Twój umysł jest wtedy w pełni wykorzystywany. Nic dziwnego, że Sokrates czy Nietzsche uwielbiali spacerować. Ja również często pisałam doktorat spacerując, z dyktafonem w ręku. Zawsze, bez względu na pogodę, gdy nie szło mi pisanie za biurkiem wychodziłam i szłam, często bez celu, po prostu przed siebie, a po jakimś czasie szłam i mówiłam. Dlatego warto chodzić w pojedynkę. Poczuć jedność ze sobą i światem. Jeśli idziemy z kimś, to polecam często milczeć i skupić się na tym, co świat i nasz umysł ma nam do zaoferowania.

Spacer to również najprostszy sposób na obcowanie z naturą i przebywanie na świeżym powietrzu. Najlepszy fitness klub to otwarta przestrzeń na łonie natury. Za sufit mamy niebo, a nasze ściany to nieustannie zmieniający się krajobraz. Może mieszkasz w mieście i powiesz, że to zabójstwo, bo obecnie zamiast tlenem oddychasz smogiem, ale gdy już zanieczyszczenie powietrza będzie mniejsze warto wyjść, chociaż do parku. W weekend wyjechać po za miasto i poruszać się dla relaksu na łonie natury, to też nie czcze gadanie. Nasz kontakt z naturą jest cały czas ograniczany. U niektórych osób nawet ekstremalnie. Wychodzą rano z mieszkania, wsiadają do windy, zjeżdżają na parking, jadą do pracy, wjeżdżają na podziemny parking, windą jadą do biura, a po pracy do supermarketu, domu lub zamkniętego klubu fitness. Niestety im mniej przebywamy na zewnątrz tym bardziej spada odporność naszego organizmu. W konsekwencji nawet nieznaczne zmiany temperatury czy ciśnienia atmosferycznego powodują zaburzenie homeostazy. Dlatego też należy zadbać o sprawność adaptacji do zewnętrznych warunków, a to jest możliwe dzięki systematycznej aktywności w terenie. Zresztą, jak wyjdziesz to poczujesz, że spacer w otoczeniu zieleni i przestrzeni pozwala odetchnąć i wypełnia nas nową, pozytywną energią.

Bez względu na to gdzie spacerujesz – do ulubionej kawiarni, po parku, na szczyt góry – chodzenie to najbardziej naturalna forma ruchu, a do tego bardzo zdrowa. Spacerując dbasz o prosty kręgosłup, wzmacniasz stawy i nogi. Co więcej w wyniku badań nad mieszkańcami tzw. niebieskich stref (krajów, w których żyje najwięcej stulatków), okazało się, że jednym z warunków długowieczności jest umiarkowany i regularny ruch taki jak spacer. Na dodatek według naukowców 40-minutowy spacer trzy razy w tygodniu zwiększa objętość hipokampu, czyli obszaru w mózgu, który związany jest z pamięcią.

Chcesz długo i zdrowo żyć, mieć dobre samopoczucie oraz zwiększyć swoją kreatywność? Spaceruj 🙂

 

Moje wskazówki

Jeśli chcesz zgłębić wiedzę na temat dobroczynnego działania spacerów przeczytaj „Filozofię chodzenia” Frẻdẻricka Grosa, natomiast o tym co robić by długo cieszyć się wysoką jakością życia możesz dowiedzieć się z książek Dana Buettnera. „Niebieskie Strefy. 9 lekcji długowieczności od ludzi żyjących najdłużej” oraz Deana Ornisha „Spektrum. Zdrowie, miłość, harmonia”.

Magda Gornisiewicz

ZOSTAW KOMENTARZ

ZOBACZ RÓWNIEŻ