Moja strefa relaksu

Ruch i gotowanie to moje codzienne przyjemności, które pomagają mi radzić sobie ze stresem. Są ważnymi elementami mojej strefy relaksu, którą dopełniam leniuchowaniem. Kiedyś pozwolenie sobie na „wylogowanie się” i bycie – tu i teraz było dla mnie niewyobrażalnym luksusem, czymś zbędnym. Leżenie na trawie i patrzenie w niebo, w gwiazdy, podziwianie pięknych widoków, a nawet pełna koncentracja na lekturze dla przyjemności – wydawały mi się osiągalne tylko podczas urlopu. Teraz już umiem cieszyć się codzienną chwilą. Nauczyłam się również, że żadna forma relaksu mi nie pomoże, jeśli się nie wyśpię. Zarywanie kolejnych nocy dla ważnego projektu, który był do przygotowania na wczoraj, nie ma sensu. Nie da się uchronić przed stresującymi sytuacjami. Ze stresem po prostu trzeba nauczyć się sobie radzić. Szkoda, że ta umiejętność nie jest sprawdzana podczas egzaminu dojrzałości, bo jest jedną z najbardziej przydatnych w życiu.

Kilka moich sprawdzonych sposobów dających wytchnienie, a zarazem dodających energii:

  1. Wysypiam się. Sen to najlepsza terapia regenerująca dla naszego organizmu. Staram się w tygodniu kłaść do łóżka ok. 22 – podobno jedna godzina snu przed północą liczy się podwójnie. Nie wiem czy to prawda wiem natomiast, że organizm najlepiej się regeneruje pomiędzy 22, a 7 – myślę więc, że warto. W moim przypadku to się sprawdza.
  2. Praktykuję jogę, gdyż jest wspaniałym system ćwiczeń. Pozwala mi nie tylko na pracę nad moim ciałem, ale również nad zachowaniem wewnętrznej harmonii.
  3. Wykonuję ćwiczenia oddechowe. Nie zdawałam sobie kiedyś sprawy z tego jak duży wpływ na nasze samopoczucie ma świadome, głębokie oddychanie. To niesamowite, że wystarczy położyć się lub usiąść w wygodnej pozycji i wykonując tak prostą czynność jak np. oddychanie przeponowe czy brzuszne możemy w kilka minut uwolnić emocje i uspokoić się. Niektóre ćwiczenia pozwalają nie tylko na wyciszenie, ale dają również ożywczy zastrzyk energii. Lubię rozpocząć dzień od praktyki jogi, którą wieńczę pobudzającym oddechem namaste.
  4. Ćwiczenia oddechowe to dla mnie także świetny trening uważności. Żeby ćwiczenia przyniosły pożądany skutek trzeba się skupić na sobie, na swoim oddechu, próbować powstrzymać gonitwę myśli. Jednym z prostszych ćwiczeń, które możesz wykonywać codziennie, w zasadzie wszędzie, jest zatrzymanie się na chwilę. Przyjrzyj się otoczeniu, idealnie, jeśli możesz obserwować naturę. Ja uwielbiam wpatrywać się w piękne krajobrazy, bez względu na to ile razy już je widziałam, zawsze znajdę nowy szczegół i powód do zachwytu.
  5. Pozwalam sobie na leniuchowanie. Delektowanie się nic nie robieniem jest naprawdę cudowne.

MOJE WSKAZÓWKI

Każdy z nas relaksuje się na swój sposób. Niektórym odprężenie przynosi oglądanie ulubionego serialu czy rozwiązywanie krzyżówek, innym długa, aromatyczna kąpiel. Wszelkie sposoby są dobre, jeśli tylko rzeczywiście uspakajają nasz umysł i pozwalają na wyciszenie emocji.

Ważne, aby pozwolić sobie na „marnowanie czasu” przynajmniej 30 minut dziennie. Zapewniam, że przyniesie to same korzyści. Umysł potrzebuje odpoczynku i odświeżenia by ponownie się skupić.

Warto spróbować różnych form odprężenia. Ja staram się rozbudowywać moją osobistą sferę komfortu, ponieważ im więcej w niej przebywam tym lepiej się czuję. Mam lepsze relacje ze sobą i z innymi, wzmożoną uważność wobec siebie i otoczenia. Co równie ważne, jestem bardziej zorganizowana, a moja praca jest bardziej efektywna. To wszystko prowadzi do najważniejszego – pozwala na pełniejsze cieszenie się życiem.

Magda Gornisiewicz

ZOSTAW KOMENTARZ

ZOBACZ RÓWNIEŻ